Nauka czysto�ci



Nauka czystości.

Z czym kojarzy się słowo „szczeniak”?
No, co, na pewno z małym, rozkosznym stworzonkiem, w którego obecności ręce nas aż świerzbią, żeby go dotknąć, pogłaskać.. Każdy szczeniaki uwielbia oglądać, głaskać, bawić się z nimi…. najlepiej u znajomych. Dlaczego? Bo to słodkie i urocze słowo „szczeniak” jednoznacznie i nierozłącznie kojarzy się z określeniami: „sikanie w domu”, „zalane panele”, „psia kupa na kapciu” itp.

Niestety, brutalna prawda jest taka, że szczenięta są jak niemowlaki ludzkie – mały pęcherzyk, zwieraczyki nie do końca jeszcze sprawne, a przemiana materii przebiega w tempie ekspresowym, co łączy się z częstym załatwianiem swoich potrzeb zazwyczaj tam, gdzie piesek akurat stoi.
Psy jednak rozwijają się znacznie szybciej, niź ludzie oraz mają dość silny instynkt, który nie pozwala im brudzić w miejscu, które uznają za „legowisko” (przy czym to w naszym obowiązku leży pokazanie im, że „legowiskiem” jest całe mieszkanie), co zdecydowanie ułatwia sprawę i jeśli jednak staramy się psa czegoś z tej materii nauczyć, zazwyczaj ok. 5-6 miesiąca psiakowi nie zdarzają się wpadki domowe.

Wiele osób w ogóle nie zdaje sobie sprawy, że można uniknąć zalanych podłóg i wdeptywania w „niespodzianki” we własnym domu, godzą się one z losem czekając, aż szczeniak „dorośnie” i „zmądrzeje” i zacznie robić siku i kupę na dworze sam z siebie. Nie zawsze jednak to się udaje, bo jeśli pies zbyt wiele razy załatwia się w domu, po prostu kojarzy to miejsce z psią toaletę.

Jak więc sprawić, żeby nasz szczeniaczek jak najszybciej załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne na dworze?

Po pierwsze: obserwacja. Mając szczeniaka, musimy być czujni. On świetnie pokazuje, że właśnie zbliża się TEN moment i właśnie wtedy jest szansa dla nas, żeby psa wynieść na dwór.
Sygnały, które szczególnie powinny nas alarmować to:

  • kręcenie się bez celu z „zamyśloną miną”
  • uporczywe obwąchiwanie podłogi połączone z szybkimi zmianami kierunku przemieszczania się,
  • popiskiwanie,
  • zatrzymanie się pieska połączone z patrzeniem w przestrzeń „nieobecnym” wzrokiem,
  • ”bycie nieznołnym” – mój szczeniak biega z kąta w kąt, powarkując szarpać i gryźć wszystko, nie mógł na chwilę przystanąć, itp – to być znak, ze chce mu się kupę :)
Sytuacje, w których z zasady wynosimy szczeniaka na dwór to:
  • gdy mały się obudzi (UWAGA! Dotyczy to także nocy! Jeśli słyszymy tupot pazurków na podłodze, natychmiast zrywamy się z łóżka, narzucamy szlafrok na grzbiet, łapiemy pieska i lecimy na siku na dwór :) )
  • gdy jest po zabawie lub w trakcie intensywnej zabawy nagle odbiega i „szuka miejsca”
  • po jedzeniu i piciu.
Zazwyczaj dość szybko zauważamy rytm naszego psa i odczytujemy sygnały zapowiadające chęć wypróżnienia, a wtedy już wiemy, kiedy należy go wynieść na dwór. Tak naprawdę im mniej dajemy psu okazji do wpadek, tym szybciej zacznie sam sygnalizować potrzebę wyjścia – uczy się, ze psia toaleta jest na dworze, nie w domu. Oczywiście, że nie uda nam się w 100% uniknąć jakiejś kałuży, czy paru kupek, ale ważne, żeby psa jednak pilnować i te wpadki to była znaczna mniejszość jego okazji do wypróżnienia.

Aby przyspieszyć naukę naszego pieska, możemy dodatkowo zastosować bardzo prosty schemat nagradzania. Gdy tylko wynosimy pieska i stawiamy go na trawie, czekamy, aż zacznie coś robić. Mówimy wtedy cicho i spokojnie komendę na załatwianie, np. „szybko”, „rób siusiu”, itp. i jak tylko piesek skończy, natychmiast go nagradzamy czymś pysznym – koniecznie trzeba psa pochwalić i nagrodzić już PO załatwieniu, bo jeśli zaczniemy go chwalić jeszcze w trakcie siusiania, piesek może przerwać. Komenda na załatwienie się bardzo przydaje się w życiu codziennym, kiedy mamy np. mało czasu przed pracą i musimy szybko psa „odsikać” lub jesteśmy np. na zawodach posłuszeństwa, gdzie za narobienie na ringu grozi dyskwalifikacja. Wtedy idealnie jest przed wejściem na ring wydać psu komendę na siku/kupę i mieć spokojną głowę. Poza tym, zwłaszcza dla małego szczeniaczka, taka komenda ułatwia mu zrozumienie, czego od niego w danej chwili oczekujemy i każde kolejne załatwienie się będzie następowało szybciej.

UWAGA! Nie idziemy na spacer, póki piesek się nie załatwi! Spacer to ma być forma nagrody – bez siku nie ma spaceru: gdy piesek zrozumie zasadę, będzie dążył do tego, aby jak najszybciej się załatwić. Poza tym, spacerując piesek doświadcza tylu nowych bodźców, że z wrażenia zazwyczaj zapomina, że miał coś zrobić i robi to dopiero po powrocie do domu. Dodatkowo, w przypadku psiaków lękliwych i niepewnych siebie, spacer i nowe bodźce mogą je zestresować, co również powoduje niechęć do załatwienia się na dworze (czyli pozostawienie swojego zapachu). W takim wypadku najlepiej psiaka wynosić zawsze w jedno i to samo, w miarę spokojne miejsce – pod jakieś drzewko czy krzaczek, a nad strachami pracować osobno w trakcie dalszego spacerowania.

Co jest bardzo ważne, nie idziemy z malcem na spacer za każdym razem, gdy wychodzimy go wysadzić. W przeciwnym wypadku szczeniak szybko nauczy się wymuszać wyjście piszcząc pod drzwiami nie dlatego , że coś mu się chce, a dlatego, że chce iść na przechadzkę. Uważam, że najrozsądniej jest psu wyznaczyć docelowo trzy spacery (w tym jeden dłuższy, ale dostosowany do możliwości fizycznych małego ciałka): rano, w środku dnia i wieczorem i tylko w tych wybranych porach iść z malcem gdzieś dalej.
Reszta wyjść to tzw. spacerki higieniczne, na których piesek ma się tylko załatwić. Chodzimy z nim tylko tyle, ile trzeba, gdy widzimy, że szuka sobie miejsca.
Gdy przyjmiemy taki system spacerów, malec szybko się nauczy, żeby piszczeć tylko wtedy, gdy naprawdę coś chce, bo i tak dalsze wyjście jest możliwe w określonych porach.

Wpadki
Wpadki w domu są nieodłacznym elementem nauki czystości i zdarzają się zawsze, nie ważne jak bardzo się staramy szczeniaczka pilnować. Jak już mówiłam wcześniej, im mniej wpadek, tym szybciej pies przyswoi sobie, że sika się na dworze, ale też zrobienie od czasu do czasu w domu nie zaprzepaści nam całkiem pracy nad psem.

Aby wpadki nie stały się naszym „gwoździem do trumny”, nie traktujmy ich jak jakiejś zbrodni – jak pies zrobić siku, gdy nie widzieliśmy, to pościerajmy, przetrzyjmy dokładnie środkiem neutralizującym zapachy i uważnie patrzmy na małego następnym razem. Czasem zdarza się, że piesek zaczyna siusiać przy nas – wtedy mamy jeszcze szansę zareagować. Najlepiej jest powiedzieć jakieś „E-E” czy „NIE” i w te pędy porwać psiaka na ręce i wynieść na dwór. Poczekać chwilę, bo może jeszcze coś wydusi, za co oczywiście sowicie chwalimy.

Czego absolutnie nie należy robić, to karać szczeniaka w jakikolwiek sposób za wpadkę. To tak, jakbyśmy uderzyli małe dziecko, ze popuściło w śpioszki. Piesek absolutnie nie zrozumie, za co dostał karę. Mało tego, może sobie skojarzyć naszą złość i klapsy nie z tym, że zrobił siku w domu, ale że w ogóle zrobił siku! A to prowadzi bardzo szybko do załatwiania się w ukryciu (najlepiej za szafę lub kanapę) oraz do blokady nawet na dworze – piesek będzie bał się przy nas załatwić, bo uzna, że za to zostanie ukarany. Jak widać, niewinna jednorazowa wpadka może siać się potem przyczyną nerwicy naszego psa, który w dodatku zacznie częściej załatwiać się w domu, robiąc to ze stresu.

Wielu ludzi, będących zwolennikami karcenia szczeniąt za sikanie w domu posługuje się argumentem, że „przecież on dobrze wie, że źle zrobił! Jak tylko wchodzę do pokoju, od razu kuli się i mnie przeprasza!”. Otóż, amerykańscy naukowcy ( ;) ) wykonali eksperyment, w którym podzielono szczenięta na dwie grupy – jedne karcono za siusianie w pomieszczeniu, drugie nie. Te karcone oczywiście „przepraszały”, płaszczyły się, lizały po rękach, itp (czyli to, co my nazywamy, że „wie, że źle zrobił”), gdy do pokoju wchodził eksperymentator. Szczeniaki z grupy drugiej cieszyły się po prostu na widok wchodzącego. Po jakimś czasie postawiono w pomieszczeniach urządzenie, które samo tworzyło kałużę wody. Okazało się, że szczenięta karcone za sikanie „przepraszały” w momencie wejścia człowieka, mimo że sprawcami kałuży nie były one, tylko maszyna! To dobitnie świadczy o sposobie postrzegania swojej „winy”. Pies nie myśli abstrakcyjnie. Nie wie, że się jest złym za to, co zrobią 2 godziny wcześniej – po prostu kojarzy naszą złość z konkretnym obrazem otoczenia i od razu nas uspokaja, chcąc załagodzić sytuację.

Są także szczeniaki, które zaczynają zjadać swoje odchody, bo wiedzą, że jak kupa leży na ziemi, to właściciel jest zły i je ukarze.

Nauka czystości, gdy pracujemy
Powyższy opis dotyczy domów, w których przez większość dnia KTOŚ jest (pani, pan domu, babcia, synek, córka, wnuczek, itp.) i jest w stanie psa wynosić za każdym razem. Sprawa nieco komplikuje się, gdy piesek musi być sam przez 6-8h, bo właściciel po prostu pracuje,a psiakiem nie ma się kto zająć pod jego nieobecność. Oczywiście też są sposoby, aby naukę czystości usprawnić jak najbardziej się da.
Po pierwsze, musimy pieskowi wydzielić jakieś miejsce najlepiej na kafelkach, w którym bezpiecznie zostanie aż do naszego powrotu. Może to być np. cały przedpokój albo rozkładany kojec umieszczony w jakimś fragmencie pomieszczenia. Zostawiamy w nim pieskowi wszystko, czego potrzebuje – jego kocyk, zabawki, miseczkę z wodą. Wiemy, że malec tam nasika, ale przynajmniej nie będzie tego robił po całym domu i po dywanach.
Gdy tylko wrócimy do domu, biegiem wynosimy pieska na dwór i już go pilnujemy. Kojec ma być rozkładany tylko i wyłącznie, gdy nas nie ma – gdy jesteśmy normalnie psiaka wynosimy, żeby dać mu jak najwięcej doświadczeń z siusianiem na dworze.

Maty i gazety
Gdy ktoś nie chce wynosić szczeniaka na dwór, ma do wyboru jeszcze chłonne maty lub zwykłe gazety, na których piesek może załatwić swoje potrzeby. Robienia na nich przyuczamy dokładnie tak samo, jak robienia na dworze – zanosimy psiaka, nagradzamy, itp.

Niestety, nauka załatwiania się na tego typu zamiennikach trawy, może się odbić niekorzystnie na chęci załatwiania potrzeb na dworze. Po pierwsze, pies wdrukowuje sobie, że jednak sika się w domu, a po drugie, może obawiać się później załatwiania na dworze (skoro nigdy tam nie był). O ile w przypadku samców rzadko występuje taki problem przestawienia się z gazet na trawę, tak z suniami może być gorzej – pieski mają instynkt znaczenia terytorium i sikania na każdy krzaczek, jak tylko zaczynają dojrzewać płciowo. Suczki „niestety” nie i tu może być trudniej przekonać je, że jednak ma robić na dworze, a nie w domu.

Dlatego warto się jednak zastanowić, czy nie lepiej naszego brzdąca wynosić od razu na dwór – z doświadczenia wiem, że to się sprawdza bardzo dobrze. Warto zainwestować swój wysiłek i uwagę na początku, żeby jak najszybciej przestać borykać się z problemem wiecznie zasikanych podłóg.



Autor: Alicja Milewska,
żródło: http://alaodjazza.pl/czystosc/




Powrót